• Siedem petard firmy Betard

    Temat sztucznych ogni i tragedii, które się z nimi wiążą, to aktualny motyw dyżurny większości gazet. Taki okres. Z mojej strony, co prawda będzie o fajerwerkach i niewypałach, ale żużlowych, czyli bez życiowych wypadków i zbędnej dramaturgii. Czekając, aż taśma pójdzie w górę warto podsumować i sprawdzić, czy we Wrocławiu w przerwie transferowej nie bali się eksperymentować z dużymi petardami, czy może wolą trzymać w kieszeni zimne ognie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Elitarny Klub Czterech (3/4)

    Wrocław czekał na ten dzień 52 lata! Tyle czasu upłynęło od ostatniego tytułu Indywidualnego Mistrza Polski dla Konstantego Pociejkowicza - zawodnika, który startował w tych zawodach w barwach wrocławskich. Ale Tomasz Jędrzejak w tym roku dołączył do wąskiego grona złotych medalistów IMP Spójni i Sparty i wreszcie mamy na Dolnym Śląsku Elitarny Klub Czterech. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Sparta wstaje z kolan!

    Udało się. Kibice wrocławscy po żużlowych barażach odetchnęli z ulgą. Kamień, który spadł z serca fanom Sparty walnął z taką siłą, że Stadion Olimpijski zatrząsł się w posadach, a huk było słychać chyba nawet… w Grudziądzu. I ciężko się dziwić. W końcu nadzieje były wielkie, presja duża, a oczekiwania wrocławskich kibiców jeszcze większe. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Elitarny Klub Czterech (2/4)

    Wrocław czekał na ten dzień 52 lata! Tyle czasu upłynęło od ostatniego tytułu Indywidualnego Mistrza Polski dla Konstantego Pociejkowicza - zawodnika, który startował w tych zawodach w barwach wrocławskich. Ale Tomasz Jędrzejak miesiąc temu dołączył do wąskiego grona złotych medalistów IMP Spójni i Sparty i wreszcie mamy na Dolnym Śląsku Elitarny Klub Czterech. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Elitarny Klub Czterech (1/4)

    Wrocław czekał na ten dzień 52 lata! Tyle czasu upłynęło od ostatniego tytułu Indywidualnego Mistrza Polski dla Konstantego Pociejkowicza - zawodnika, który startował w tych zawodach w barwach wrocławskich. Ale Tomasz Jędrzejak w zeszłym tygodniu dołączył do wąskiego grona złotych medalistów IMP Spójni i Sparty i mamy już na Dolnym Śląsku Elitarny Klub Czterech. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Zwycięski remis Sparty…?

    Niedzielny mecz Sparty z Unią Leszno miał dać odpowiedź na pytanie, czy ekipa wrocławska zasługuje, aby do końca sezonu okupować zaszczytne ósme miejsce w ligowej tabeli. Wrocławianie zrobili krok w tym kierunku, ale na tyle mały, że – zdaniem pesymistów - spokojne utrzymanie wśród najlepszych bez potrzeby rozgrywania barażu wciąż nie jest pewne. A ja uważam, że ci, co widzą czarny sport na Dolnym Śląsku tylko w czarnych barwach nie muszą się martwić o los WTSu i mogą już spać spokojnie. To znaczy spokojnie to się nie da, bo ogólnie sytuacja finansowa i sportowa Sparty od lat jest słaba, ale to temat rzeka. Skupmy się wyłącznie na dokończeniu tego sezonu. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Przeklęty artykuł 718!

    Sparta nie zwalnia tempa! Tydzień temu WTS pokonał u siebie Włókniarza z Częstochowy, a wczoraj wrocławianie poradzili sobie z Polonią Bydgoszcz. Gospodarze zawiesili poprzeczkę rywalom wysoko, ale ostatecznie wygrali nisko 46:44. Kto nie był i nie widział na żywo niech żałuje. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Żużel po wrocławsku

    We Wrocławiu sensacja! Skazana na pożarcie Sparta pokonała mistrza Polski Falubaz Zielona Góra 47:42! To był długo oczekiwany sukces sportowy. Szkoda tylko, że organizacyjnie znowu ponieśliśmy klęskę. Mecz miał się zacząć o 16. Jednak żużlowcy wyjechali do prezentacji dziesięć minut wcześniej. Sporo osób stało wtedy jeszcze pod kasami, albo piło piwo w ogródku. Mieli prawo. Ale to jest nic. Do braku szacunku można się na Olimpijskim przyzwyczaić. A kto się nie mógł przyzwyczaić ten po prostu przestał przychodzić. I tak oto zapełniamy ten ogromny stadion w sile 4000 fanów. I to tylko pod warunkiem, że przyjezdnych jest, jak w niedzielę – około 1000… CZYTAJ WIĘCEJ
  • [ KRÓTKO ]

    Dokładnie miesiąc temu napisałem: [i]"Czwartego maja o 23:39 dowiedziałem się, że Kenneth Bjerre nie jest już zawodnikiem Sparty Wrocław. Duńczyk przenosi się do Częstochowy i powalczy z lwem na plastronie. Nie rozumiem tej decyzji działaczy z Wrocławia. Bjerre miał być „motywatorem” dla Lindgrena, czyli zastępować go w razie kontuzji czy słabszych występów. „Fredka” nie błyszczy, a mimo to Bjerre dostaje zielone światło i ruszył spod taśmy prosto pod Jasną Górę. W ten sposób tylko wzmacniamy klub, który będzie z nami walczył w dolnej części tabeli. Wiem, że z niewolnika nie ma zawodnika, ale jak przegramy z Włókniarzem ważny mecz o wszystko, to będzie płacz, zgrzytanie zębów i szukanie winnych".[/i] I wczoraj Sparta przegrała z Włókniarzem 52:26, a Duńczyk Kenneth Bjerre zdobył dla „Lwów” komplet 15 punktów. Co prawda, to nie był mecz o wszystko, ale wrocławianie przegrali bardzo wysoko ważne spotkanie ze słabym rywalem i uciekł im punkt bonusowy. Bez Bjerre Włókniarz na pewno by wygrał, bo Spartę ośmieszył nawet nieznany nikomu Hubert Łęgowik, lecz byłyby wtedy nadzieje na wygraną we Wrocławiu za trzy punkty. Nie jestem zaskoczony, że Bjerre w końcu zaskoczył. Nie jestem też zdumiony jego motywacją i dobrą jazdą przeciwko Sparcie. On tu miał komuś coś do udowodnienia. I zrobił to. Wrocławianie mają pecha i szpital w zespole, a dodatkowo strzelili sobie w stopę puszczając Duńczyka do obozu rywali. Sparta się sypie, jak domek z duńskich klocków LEGO. A ten złośliwy Bjerre pewnie się śmieje i powtarza wrocławskiej ekipie zwrot reklamowy tej znanej i wspomnianej wyżej firmy: "Leg godt", czyli „baw się dobrze”. I oczywiście dodaje: „ Ale już beze mnie”. A na zdjęciu Bjerre demonstruje, jak byłych kolegów wbił wczoraj w ziemię i zakopał. (Fot. T.Armuła)
  • Słów kilka od kelnera Richardsona

    Długo zbierałem się do napisania tekstu o tym co zobaczyłem na własne oczy trzynastego maja na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu, a później w telewizji w bezpośredniej relacji z derbów w Gorzowie. Nie widziałem powodów, żeby się z tym spieszyć. Pomyślałem sobie, że czasami lepiej pewne rzeczy przemilczeć, przemyśleć, aby nie walnąć pod wpływem emocji głupoty, z której musiałbym się tłumaczyć. Jednak minęły prawie dwa tygodnie od tragicznej śmierci Lee Richardsona, a ja myślę to samo co w pechowy wieczór. Zdania na temat osób i wydarzeń nie zmieniłem, więc to co napisałem dzisiaj poniżej, napisałbym dokładnie tak samo 13. maja. CZYTAJ WIĘCEJ