O autorze
www.armulatomasz.blogspot.com - mój sportowy punkt widzenia.

Rocznik 1983, z wykształcenia dziennikarz, wrocławianin. Fan sportu, a zwłaszcza żużla, koszykówki i kolarstwa. Prowadzę bloga, ponieważ lubię mówić o tych, którzy odkręcają manetkę na pełen gaz i gubią rywali na ostatniej prostej bez używania hamulców. Pochodzę ze stolicy polskiej koszykówki, więc piszę o tym sporcie z pasją, bo się na nim wychowałem. To także osobisty hołd dla Adama Wójcika i jego osiągnięć.
Dopinguję także kolarzy, choć dopingiem się brzydzę. Planuję start w tegorocznym Tour de
Pologne dla Amatorów i opisuję moje przygotowania, bo lubię swoją pasją zarażać innych.

Przeklęty artykuł 718!

Sparta nie zwalnia tempa! Tydzień temu WTS pokonał u siebie Włókniarza z Częstochowy, a wczoraj wrocławianie poradzili sobie z Polonią Bydgoszcz. Gospodarze zawiesili poprzeczkę rywalom wysoko, ale ostatecznie wygrali nisko 46:44. Kto nie był i nie widział na żywo niech żałuje.

Wszystko wyjaśniło się dopiero w ostatnim biegu. I właściwie do samej kreski nikt nie mógł być pewny, jak to się zakończy. A to dlatego, iż tor na Olimpijskim sprzyjał walce i kibice byli świadkami wielu mijanek. Nikt nie odpuszczał do samej kreski. Najpierw junior Patryk Dolny odważnie wydarł jeden punkt na mecie Woźniakowi i dzięki temu Sparta wygrała 4:2 (39:33), a w powtórce 14 wyścigu osamotniony Tomasz Jędrzejak bronił się cztery okrążenia przed Buczkowskim, ale przegrał z nim na samej kredzie! (http://sport.tvp.pl/zuzel/enea-ekstraliga/wideo/kapitalna-walka-jedrzejaka-z-buczkowskim/8071981)

Od razu przypomina się akcja z Grand Prix między Gollobem i Nilsenem…


Oby więcej takich spotkań, to może frekwencja nieco podskoczy i ludzie uznają, że warto wyjść w niedzielę z domu.

Wspomniany bieg czternasty okazał się bardzo pechowy dla Sebastiana Ułamka. Zawodnik Sparty wyszedł równo spod taśmy z rywalami i na wejściu w łuk zabrakło dla wszystkich miejsca. Nikt nie chciał odpuścić i porządnie się pod bandą zakotłowało. Ale to był pierwszy łuk, więc sędzia nikogo nie wykluczył i chciał powtórzyć bieg w czteroosobowym składzie. Co prawda Curyło i Buczkowski pozbierali się z toru sami i mogli jechać ponownie, lecz Ułamek niestety musiał skorzystać z podwózki karetki.
I tu się zaczął kolejny problem. Poturbowany żużlowiec Sparty nie mógł wyjechać do powtórki wyścigu i kibice byli pewni, że zobaczą w jego miejsce rezerwowego juniora. Ale nikt nie miał prawa pojechać za Ułamka! Dlaczego? Bo taki jest regulamin.

Artykuł 718, punkt 7:

W biegu powtórzonym, zawodnika można zastąpić tylko wówczas, gdy zawodnik nie jest wykluczony lecz jest niezdolny do startu w biegu powtórzonym z powodu kontuzji, do której przyczynił się zawodnik wykluczony z biegu.

Problem w tym, że sędzia nikogo nie wykluczył. Czyli kontuzja Ułamka przestaje mieć znaczenie. Ja tu widzę sytuację bez wyjścia. Taki artykuł 718 trochę jak Paragraf 22 z powieści Josepha Hellera. No i we wspomnianej powtórce „Ogór” nie sprostał Buczkowskiemu, zrobiło się 4:2 dla Polonii i przewaga gospodarzy stopniała do dwóch punktów (43:41). Zaczęła się nerwówka. A zwarty i gotowy rezerwowy czekał na swoją szansę z zaledwie trzema startami na koncie tego dnia.

Ale z przepisami nie wygrasz. Każdy żużlowiec z polskiej ligi od dawna przecież wie, że jego największym rywalem nie jest drugi facet na torze, ale REGULAMIN DRUŻYNOWYCH MISTRZOSTW POLSKI…
Trwa ładowanie komentarzy...