Zwycięski remis Sparty…?

Niedzielny mecz Sparty z Unią Leszno miał dać odpowiedź na pytanie, czy ekipa wrocławska zasługuje, aby do końca sezonu okupować zaszczytne ósme miejsce w ligowej tabeli. Wrocławianie zrobili krok w tym kierunku, ale na tyle mały, że – zdaniem pesymistów - spokojne utrzymanie wśród najlepszych bez potrzeby rozgrywania barażu wciąż nie jest pewne. A ja uważam, że ci, co widzą czarny sport na Dolnym Śląsku tylko w czarnych barwach nie muszą się martwić o los WTSu i mogą już spać spokojnie. To znaczy spokojnie to się nie da, bo ogólnie sytuacja finansowa i sportowa Sparty od lat jest słaba, ale to temat rzeka. Skupmy się wyłącznie na dokończeniu tego sezonu.

W niedzielę padł remis po 45. Remis zwycięski dla gospodarzy, ale apetyty rosły w miarę jedzenia, czyli z każdym biegiem. Sparta prowadziła już nawet sześcioma punktami, ale końcówka zdecydowanie należała do „Byków”. Przed meczem brałbym remis w ciemno. Unia Leszno nawet bez kontuzjowanego Jarka Hampela to drużyna, która powinna wejść do play off. Szaleje tam przecież młodzież – cudowna broń byczej ekipy. Młodzieżowcy Piotr Pawlicki i Tobiasz Musielak zrobili w sumie 16 punktów. A Malitowski i Dolny z Wrocławia w sumie jeden. To wystarczy za cały komentarz. Ale dzięki słabej postawie seniorów Pavlica i Batchelora wrocławianie byli w stanie nawiązać walkę. I aż chciało się to oglądać. Sporo mijanek i walka o końcowe zwycięstwo do ostatniego biegu. Tak było wcześniej z Polonią Bydgoszcz i teraz z Unią. Rewelacyjna promocja żużla we Wrocławiu, której tak bardzo brakuje.

Nawet kibiców było więcej niż dotychczas. Ale ciężko mówić o tendencji wzrostowej. To był mecz „podwyższonego ryzyka” z Lesznem. Taka chora nienawiść wśród kibiców i podgrzewanie atmosfery przez policję, która zaparkowała przed stadionem czołg ZOMO z czasów Stanu Wojennego. Bo jak inaczej nazwać ten wehikuł? Ta policyjna armatka wodna przydałaby się bardziej do lania toru, bo sucho było, a nie kibiców.


Ogólnie na trybunach spokój, ale zawsze znajdzie się kilku debili, którzy wykażą się „odwagą” i wyzwą przyjezdnych. Tym razem widziałem, jak padło na matkę z dzieckiem. Trzeba mieć jaja, żeby obrzucić słownym błotem kobietę. Wieś tańczy, wieś śpiewa i pała nienawiścią. Niczym nie różnimy się od innych kibiców i nie rozumiem po co się powtarza, że jesteśmy najlepsi w Polsce. Ja wiem, że to wyjątki i nie wszyscy tacy jesteśmy. Ale co zapamiętają z Wrocławia przyjezdni, których spotka coś niemiłego? Na pewno nie tereny zielone na Sępolnie i nie zabytkową ruderę zwaną szumnie Stadionem Olimpijskim. Będą pamiętać, żeby u siebie odpowiednio „przywitać” wrocławskich gości. Eskalacja nienawiści trwa i ma się dobrze.

Przechodzimy do części sportowej. Ustalmy w końcu raz na zawsze, że jeszcze w tym roku nie zgaśnie wrocławski ogień.

Sparta nie zdobędzie już w tym roku punktów. 19 sierpnia jedziemy do Gorzowa, gdzie nie będziemy mieli zbyt wiele do powiedzenia. Przegraliśmy z nimi u siebie i poniesiemy porażkę na wyjeździe. W ostatnim meczu witamy u siebie Maćka „Magica” Janowskiego i ekipę tarnowskich „Jaskółek”. W Tarnowie przegraliśmy… 61:29. Hancock, Vaculik, Janowski. To się nie może udać. W tabeli dzieli nas przepaść. Kończymy ten sezon z 12 punktami, ale też na bezpiecznym ósmym miejscu bo…


1. Włókniarz przegra zaległe spotkanie w Gorzowie
2. Częstochowa nie ma szans w przedostatniej kolejce w Bydgoszczy, gdzie przegra 40:50 i nie zdobędzie punktu bonusowego
3. Co prawda „Lwy” wygrają u siebie z Unią Leszno 47:43, ale bonus pojedzie do Leszna
4. Wybrzeże Gdańsk polegnie u siebie z Unibaxem Toruń
5. Lotos nie sprosta Marmie w Rzeszowie


I dolna część tabeli powinna wyglądać po rundzie zasadniczej tak:

8. Sparta 12pkt
9. Włókniarz 11 pkt
10. Wybrzeże 8pkt

Wrocław obroni Ekstraligę, ale działacze powinni szybko zadać sobie pytanie co robimy z tym dalej. Skład się w ostatnich latach rozleciał i wiem, że przy budowie nowego zespołu potrzeba czasu, wytrwałości. Co prawda ekipa Sparty udowodniła kilkakrotnie w tym roku, że jeździ walecznie, ambitnie i umie się postawić lepszym od siebie, lecz to nie jest team, który w sezonie 2013 gwarantuje sukces.

Mamy budżet na Spartę marzeń? Jest wizja na przyszłość? Są chęci do działania…?
Pytam, bo obserwuję od lat, co się dzieje i zaczynam tracić cierpliwość. Z drugiej strony staram się usprawiedliwiać klub, bo to tylko sport i nie zawsze wszystko idzie po myśli działaczy.

No i wciąż sam siebie przekonuję, że we Wrocławiu potrzeba młotka wytrwałości, by w końcu wbić gwóźdź sukcesu…
Trwa ładowanie komentarzy...