• [ KRÓTKO ]

    Dokładnie miesiąc temu napisałem: [i]"Czwartego maja o 23:39 dowiedziałem się, że Kenneth Bjerre nie jest już zawodnikiem Sparty Wrocław. Duńczyk przenosi się do Częstochowy i powalczy z lwem na plastronie. Nie rozumiem tej decyzji działaczy z Wrocławia. Bjerre miał być „motywatorem” dla Lindgrena, czyli zastępować go w razie kontuzji czy słabszych występów. „Fredka” nie błyszczy, a mimo to Bjerre dostaje zielone światło i ruszył spod taśmy prosto pod Jasną Górę. W ten sposób tylko wzmacniamy klub, który będzie z nami walczył w dolnej części tabeli. Wiem, że z niewolnika nie ma zawodnika, ale jak przegramy z Włókniarzem ważny mecz o wszystko, to będzie płacz, zgrzytanie zębów i szukanie winnych".[/i] I wczoraj Sparta przegrała z Włókniarzem 52:26, a Duńczyk Kenneth Bjerre zdobył dla „Lwów” komplet 15 punktów. Co prawda, to nie był mecz o wszystko, ale wrocławianie przegrali bardzo wysoko ważne spotkanie ze słabym rywalem i uciekł im punkt bonusowy. Bez Bjerre Włókniarz na pewno by wygrał, bo Spartę ośmieszył nawet nieznany nikomu Hubert Łęgowik, lecz byłyby wtedy nadzieje na wygraną we Wrocławiu za trzy punkty. Nie jestem zaskoczony, że Bjerre w końcu zaskoczył. Nie jestem też zdumiony jego motywacją i dobrą jazdą przeciwko Sparcie. On tu miał komuś coś do udowodnienia. I zrobił to. Wrocławianie mają pecha i szpital w zespole, a dodatkowo strzelili sobie w stopę puszczając Duńczyka do obozu rywali. Sparta się sypie, jak domek z duńskich klocków LEGO. A ten złośliwy Bjerre pewnie się śmieje i powtarza wrocławskiej ekipie zwrot reklamowy tej znanej i wspomnianej wyżej firmy: "Leg godt", czyli „baw się dobrze”. I oczywiście dodaje: „ Ale już beze mnie”. A na zdjęciu Bjerre demonstruje, jak byłych kolegów wbił wczoraj w ziemię i zakopał. (Fot. T.Armuła)
www.armulatomasz.blogspot.com - mój sportowy punkt widzenia.

Rocznik 1983, z wykształcenia dziennikarz, wrocławianin. Fan sportu, a zwłaszcza żużla, koszykówki i kolarstwa. Prowadzę bloga, ponieważ lubię mówić o tych, którzy odkręcają manetkę na pełen gaz i gubią rywali na ostatniej prostej bez używania hamulców. Pochodzę ze stolicy polskiej koszykówki, więc piszę o tym sporcie z pasją, bo się na nim wychowałem. To także osobisty hołd dla Adama Wójcika i jego osiągnięć.
Dopinguję także kolarzy, choć dopingiem się brzydzę. Planuję start w tegorocznym Tour de
Pologne dla Amatorów i opisuję moje przygotowania, bo lubię swoją pasją zarażać innych.